środa, 11 marca 2009

Bylejakość

Czy to informator dla turystów, czy to napisy w filmach, czy ulotki, tudzież wizytówki, czy w końcu wielka międzynarodowa impreza - Chińczycy jakoś nie mogą ustrzec się popełnianych w języku angielskim błędów. Rażą one na każdym kroku, nawet na największych w Azji targach kamieniarskich. Przywykły do tego, że w tym kraju bylejakości mało kogo obchodzi by coś wykonane było porządnie, rzetelnie czy na czas, spodziewałem się że organizatorzy sprawią, bym się nie nudził. Tak też było i tym razem - niemal na każdym kroku towarzyszył mi lekki uśmieszek politowania, a dlaczego - widać poniżej.




Mieszkam tu już tak długo, ale niezmierzone pokłady ignorancji w tym narodzie i tak przyprawiają mnie już niekiedy o ból głowy. Pozoranctwo, nadmierne unikanie przepracowania, brak poczucia jakiejkolwiek odpowiedzialności - te wszystkie cechy i wiele innych powodują takie, a nie inne postrzeganie przeze mnie Chińczyków, bo niestety to się przekłada na moje życie codzienne i wywiera ogromny wpływ na moje samopoczucie.

Żeby jednak nie było tak smutno to dodam jeszcze, że przynajmniej jest jakaś tam malutka zaleta - możemy trochę się pośmiać z Chińczyków i ich nieudolnego chinglish :) W dodatku wszystko wskazuje na to, że boki zrywać będziemy jeszcze przez co najmniej kilka dekad...


foto: Tomas

2 komentarze:

Furusek pisze...

Do czasu! Jak ja tam przyjadę to zrobię porządek z tym ich angielskim! :PP

Tomas pisze...

No to przed Tobą spore wyzwanie... :)